A ja zdążyłam :)

Ostatnio głośno było o kampanii Fundacji Mamy i Taty pt. „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Spot pokazywał kobietę, która została przedstawiona jako karierowiczka z pięknym domem, ale bez… dziecka. Smutna, zapłakana, bo odwlekała decyzję o założeniu rodziny ze względu na pracę czy dalekie wycieczki, a teraz jest na to za późno… ale czy na pewno?
Do kampanii wybrana została młoda kobieta, która – gdyby chciała – zdążyłaby jeszcze założyć wielodzietną rodzinę i wspólnie z mężem i dziećmi zwiedzić jeszcze kawał świata. Nie taka, dla której jest już za późno – to moim zdaniem pierwszy problem. Fakt, powinnam skupić się na zawartości merytorycznej pełnego raportu, ale to właśnie poniższy slajd zwrócił moją uwagę i skłonił do przemyśleń i napisania kilku słów na ten temat.

Druga sprawa to próba pokazania, że można mieć albo jedno, albo drugie, tj. albo karierę, albo rodzinę. I ja w tym momencie mogłabym napisać:

Zdążyłam zrobić karierę

Zdążyłam być we Włoszech

Zdążyłam kupić dom

I

Zdążyłam zostać mamą (i to podwójną)

A to wszystko w okolicach 30-ki 😉 Może niektórzy poczują się w tym momencie lekko poirytowani brakiem skromności z mojej strony (telewizja, w szczególności TVN, przyzwyczaja nas raczej do użalania się nad sobą i wylewania swoich żali, a nie chwalenia się swoimi osiągnięciami), ale co tam 😉

Córeczkę urodziłam w wieku 29 lat, a synka 33. I co z tego, że wg raportu ww. Fundacji, dekadę temu statystyczna kobieta rodziła pierwsze dziecko w wieku 23 lat? Ja w tym wieku studiowałam, ale – co ważniejsze – nie byłam psychicznie gotowa na dziecko. Musiało upłynąć trochę czasu, musieliśmy wynieść się na swoje i trochę pomieszkać razem, pobawić się i dopiero po pewnym czasie pojawiła się myśl o dziecku. Wszystko stopniowo przychodziło w swoim czasie, bez pośpiechu i z pełną świadomością podejmowanych decyzji.

Nie liczyło się to, ile zarabiamy (ale fakt – gdybyśmy żyli na skraju ubóstwa, z pewnością z tak ważną decyzją musielibyśmy poczekać), nie liczyło się to, w jakim stopniu państwo pomaga rodzinom ani to, że przerwę na jakiś czas pracę. A jeszcze lepsze jest to, że sprawy zawodowe przyspieszyły właśnie po zajściu w ciążę – to właśnie wtedy zdecydowałam się na pracę na własny rachunek, to wtedy pojawiły się zupełnie nowe pomysły na siebie, to wtedy byłam bardzo aktywna zawodowo i ostatecznie nawet podczas urlopu macierzyńskiego nie musiałam martwić się o kasę.

Z pewnością miałam sporo szczęścia w sprawach zawodowych i mam nadzieję, że długo mnie ono nie opuści, bo udaje mi się połączyć pracę z macierzyństwem. Oczywiście skłamałabym, gdybym napisała, że to takie proste i że nie miałam w życiu ani jednego okresu, kiedy jednak musiałam odpuścić pewne projekty. Nie, nie zawsze było mi łatwo tym bardziej, że bycie mamą to najtrudniejszy „zawód” i każdy z rodziców to potwierdzi. Ale nie trzeba wybierać pomiędzy pracą a dziećmi, tylko po prostu trzeba dopuścić do siebie myśl, że nie da się we wszystko zaangażować w 100%, ale dzięki dobrej logistyce wiele rzeczy można dobrze poukładać. O tym jednak innym razem 😉

komentarze 2

  1. Agnieszka -  22 sierpnia 2015 - 20:41

    Jestem młoda matką która bardzo kocha dzieci. Swoje pierwsze dziecko urodziłam mając 22 lata, następne w wieku 24 lat. Mając dwójkę maluchów, obecnie przebywając na urlopie macierzyńskim postanowiłam potem wziąć urlop wychowawczy i przeznaczyć go oczywiście dzieciom a weekendy poświecić nauce. U mnie wszystko troszkę odwrotnie, najpierw macierzyństwo a następnie kariera. Mam nadzieję że uda mi si skończyć studia pedagogiczne i mieć kontakt z dziećmi cały czas pracując w przedszkolu:) A mając wakacje będę mogła jeździć i zwiedzać różne kraje razem z rodzinką. Wiem ze będzie trudno pogodzić to wszystko i będą trudne chwile ale mam nadzieję ze także będę mogła cieszyć się: założeniem rodziny, zwiedzaniem i karierą:)

  2. Paweł -  31 sierpnia 2015 - 21:57

    Niestety takie czasy mamy. Moje siostry mają już dorosłe dzieci, bo jeszcze były z początku przełomu, gdzie dziewczyna do 20-lat powinna mieć męża i dziecko, bo starą panną zostanie.
    Jako, że ja byłem od nich młodszy, załapałem się na koniec przełomu, mam ponad 40 lat i dwójkę dzieci – 7 lat i 3 lata. Żona młodsza kilka lat ode mnie, ale to był już nasz ostatni dzwonek.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.