Zakazane myśli normalnej matki

Matka to też człowiek i czasem musi jakieś „mięso” rzucić w myślach, a bywa że i dopuści je do głosu. Taki mały epitecik, a rozładuje atmosferę, przywróci rozwścieczonej kobiecie równowagę emocjonalną. My mamuśki to chodzące po ziemi anioły, ale mamy swoje granice i kres naszego wiecznego ukontentowania.

„Kurka wodna” no nie chce ten szkrab spać…
Wynoszony, najedzony, „zapampersowany”, a oczy szeroko otwarte. Czekasz tylko aż młodzież odpłynie i wtedy masz czas tylko dla siebie (chwilo trwaj!). Przy pierwszym pędraku albo na początku jego żywota zazwyczaj rzucasz się w wir porządków lub kimasz razem z latoroślą. Potem jest już inaczej – oddajesz się tylko i wyłącznie swoim przyjemnościom i nawet nie pomyślisz, żeby w tym czasie kucharzyć, odgruzowywać apartamenty. Czytasz tomiszcze, słuchasz ulubionych hitów, fotografujesz… Rozwijasz swoje hobby i cieszysz się z własnego towarzystwa (jak niewiele do szczęścia potrzeba!). Jak potomny zaczyna się kręcić, wstrzymujesz oddech i modlisz się „Jeszcze chwilkę pośpij, tylko jeszcze na fejsika luknę”.

„Niech to kule biją” łóżeczko w pupę kole…
Nie dość, że do snu maleństwu daleko, to jeszcze nie toleruje łóżeczka i nocowania w nim w pojedynkę. Mały terrorysta woli opcję „all inclusive” z mamą lub „all inclusive plus” z obojgiem rodziców. Do męża chciałoby się czasem przytulić, obejrzeć jakiś film tylko we dwójkę, a tu młodzież na gapę się ładuje.

„Do jasnego pierona” pobaw się trochę sam…
Gwiazdą nigdy nie byłaś, ale uczepiony do twojej nogi smyk pozwala ci na wcielenie się w taką postać. Masz bodyguarda, który nie opuszcza cię na krok. Samotność ci nie grozi nawet w „świątyni dumania”. Tyle zabawek mu kupiłaś, a on poprzerzuca je z 5 minut i dochodzi do wniosku, że nie są fajne i wiesza się na tobie, jęczy i uskutecznia czarne melancholie. Pozwalasz nawet rwać włosy lalkom, odrywać koła samochodom, ale żeby to odbywało się bez twojego czynnego uczestnictwa.

„Niech to dunder świśnie” czemu ty tak biadolisz?
Płacze ten nieletni osobnik w dzień, w nocy i końca nie widać. Głowisz się czy to przez chorobę, choć oznak brak, wisielczy nastrój, mokrą pieluchę??? Quiz „Zgadnij czemu?” nie przynosi ci jednoznacznej odpowiedzi. Próbujesz ululać, zabawić, rozśmieszyć, ale na marne – ryk, ryk , ryk. Życzliwy sąsiad postraszył się wezwaniem pracownika socjalnego. W tych momentach to jest ci to „lotto” – marzysz tylko o błogiej ciszy albo chociaż żebyś własne myśli słyszała.

„Do stu piorunów” zostaw ten komputer, nie otwieraj tej szafki, nie odrywaj tapety…
Ta wyliczanka nie ma końca. Twoje słowa trafiają do dziecka niczym „grochem o ścianę”. Im więcej twojego „nie wolno”, „zostaw”, tym większy „zaciesz” u dzieciaczyny i jeszcze intensywniejsze urwisowanie. Nawet przez myśl ci przechodzi, żeby zamknąć delikwenta w jednym pokoju i niech tam się rządzi i dezorganizuje ład, nad którym pracowałaś ostatnio całą noc.

„Psiakrew” czemu nie chcesz tego jeść?
Starasz się odżywiać małego człowieka w zdrowy i urozmaicony sposób, a on nawet tknąć nie chce swoich dzieł kulinarnych. Lecisz rano po jajeczka od „szczęśliwych kurek”, warzywka z ekologicznego ogródka, potem pitrasisz w kuchni, ozdabiasz talerzyk, a dzidziol tylko spojrzy lub spróbuje i wypluje i wyraźnie daje do zrozumienia, że jego kubki smakowe takim daniom mówią „nie”. Tyle wysiłku włożyłaś, aby pociechę zadowolić, a wszystko poszło na marne. Plus jest taki, że ty masz z głowy śniadanie i to jeszcze jakie wartościowe.

„O kurczę pieczone” zatykać nosy, mina w pampersie!
Pot spływa ci po czole, bo dokonałaś wielkiego dzieła – ubrałaś siebie, dzieciory i już jedną nogą jesteście na dworze gdy nagle w nozdrza zaczyna coś kłuć. Brzdąc akurat po dopięciu go na ostatni guzik, wyluzował się na tyle, żeby zapełnić pieluchę „grubszą sprawą”. Pół biedy jeśli to okres letnio – wiosenny, bo ciuchów mniej, ale jak już smutna jesień czy sroga zima zawita to już jest bieg z przeszkodami. Rozbieranie, ubieranie… od razu odechciewa ci się wietrzenia i piosenka „Hej ho, hej ho, na spacer by się szło…” już nie jest dla ciebie taka optymistyczna.

I takie jest „kurna” życie – „raz pod wozem, innym razem na wozie”. Jedno jest pewne – z dzieckiem nic nie zaplanujesz na 100 %, bo często jego pomysły nie współgrają z twoimi.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

CommentLuv badge