Taki mały człowieczek, a jaki duży foch

Jak kobieta ma focha, to bez kija do niej nie podchodź. Może nie ugryzie, ale na pewno pokrzyczy, użyje niecenzuralnych słówek albo na odwrót – oleje twoje pytania i nie odpowie, że niby nie usłyszała…. Baby muszą raz na jakiś czas zapodać takie rozrywki swoim facetom, bo inaczej zakłóciłoby to ich naturalny zegar biologiczny, a po drugie za nudno by było. Kobiety dąsają się, ale nie tylko one – maluszki to dopiero się bzdyczą. Dzidziole nie trzymają wtedy buzi na kłódkę (a szkoda!) tylko obwieszczają całemu światu, że są spienione. Ich ryk przyjmuje wtedy bardzo wysoki ton, co jest groźne dla naszych uszu. Te dzieciaczki niby takie malutkie, a w taką dużą „szewską pasję” potrafią wpaść.

Muszę zaznaczyć, że są to fakty z życia wzięte mojej jedenastomiesięcznej córki i jej ziomali z podwórka – o kilka miesięcy starszej Luśki i rocznego Kostka.

Foch jest reakcją na:

ZMIANA PAMPERSA – szkraby chyba nie lubią jak jakaś cerata im się do pupy przykleja albo „zmiennicy pieluch” robią to za wolno, bo przecież taki bąbel chce ciągle wędrować, coś popsuć, pociągnąć… szkoda czasu na takie głupoty. A wymiana pieluchy trwa ze 3 minuty jak „dzieć” spokojnie leży, a jeśli trzeba to robić w locie, to już i z 5 minut. Jest foch, który narasta i nagle zapada błoga cisza jak już szkrab może swobodnie łobuzować.

ZAMYKANIE PRZEZ NOSEM DRZWI – dzieciaczyna pełznie do otwartych wrót, prowadzących do krain „mlekiem i miodem płynących”, a tu nagle „łup” – klapa zamknięta i nie ma wyjścia ani wejścia. Smyk już prawie wyszedł na dwór, sturlał się do piwnicy, ale jego plany pokrzyżowali rodzice – wszystko widzący i słyszący. Ryk może mieć swój kres, jak się zapoda małemu ludkowi jakąś „pocieszajkę” – może pilocik od tv…

LEKARZ – Luśka od pierwszej wizyty źle reagowała na biały fartuch (chyba jednak te noworodki od samego początku rozróżniają kolory…). Cały pobyt w gabinecie lekarskim to ryk i nawet miła aparycja doktorowej nie była w stanie rozweselić nadąsanej księżniczki. Może jak już te dzieci będą bardziej kumate i lekarz przekupi ich naklejkami czy lizakiem z witaminami to zmienią swoje nastawienie do służby zdrowia.

PILOT, TELEFON – tutaj to już jest padanie ze skrajności w skrajność – dajesz bąblowi pilot, bo chcesz w miarę spokojnie poplotkować z kumpelą na łączach (jest „zaciesz” u dziecka), zabierasz, bo telefon ci się rozładował i może jakiś serial byś obejrzała (dziecko drze się), podrzucasz młodzieży komórkę, bo w wątek się wkręciłaś (maluch przeradosny), koniec filmu, pozbawiasz dziecko zabawki, aparat ląduje pod ładowarką (kulminacja focha – darcie na cały blok). Nasuwa się tutaj przysłowie: „Kto daje i zabiera ten się w piekle poniewiera”. Ja to się już tam smażę…

OCZYSZCZANIE NOSA FRIDĄ – chyba zawsze jest u nas z atrakcjami typu: „Łap Zuzę, trzymaj ją…”. Jakoś nie potrafię jej przekabacić chociaż na tyle, żeby przez chwilę się nie ruszała i dała sobie zrobić porządki w nochalu. Jest mega płacz i wtedy odpuszczam, a nos sam się przy tych żalach oczyszcza.

ZAKUPY – Zuza i Lucha jako małe kobitki jeszcze jako tako znoszą shopping, ale Kostek strzela wówczas focha jak baba. Niczym nie można go wtedy przekupić i chcąc nie chcąc, biedna mamuśka wychodzi ze sklepu i tylko spogląda na cudne kiecki na manekinach, obłędne szpilki… Tutaj przypominają mi się słowa Thomasa Jeffersona „Ucz swoje dzieci milczeć, mówić nauczą się same”…

BUTY, SKARPETKI – jestem pewna, że każdy dzidziol ma choć jedną zgubioną skarpetkę, bo nie chcą się one jakoś trzymać tych małych łapek. Ostatnio nawet myślałam, żeby poprzyszywać do każdej pary sznurki, takie jak przy rękawiczkach – co o takim patencie myślicie? Może nie wyeliminowałoby to fochów u szkrabów, ale chociaż zaoszczędziłoby się na nowych zakupach. Wczoraj mama Kostka wszczęła poszukiwania jednego bucika małego, bo gdzieś go wyrzucił podczas naszego wspólnego włóczenia się z wózkami po metropolii. Apel: „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… granatowy trampek ze znakiem szczególnym: wygryziona trochę podeszwa”.

PRZYKRYWANIE – kupiłyśmy z mamą Luśki „superaśne” pościele z kołderkami dla dziewczyn. Genialne! nie dość, że ładne, to jeszcze gatunek pierwsza klasa. Kwestię ceny tutaj przemilczę, paragony spalone, żeby mężowie beztrosko spali. My oczarowane blaskiem naszych łupów, a dla dziewczynek to chyba lipa, bo żadna nie chce pod tymi pościelami spać. Mało tego – ani pod nowymi, ani pod starymi – rozkopują się, łazikują po łóżeczku, krzyczą i najlepiej im „ciąć chrapickiego” bez żadnych pierzyn.

SPANIE W POJEDYNKĘ – Luśka bez problemu śpi sama od momentu narodzin, Kostek przechodził fazę buntu, ale skapitulował i kima u siebie, a Zuza najgorzej wypada na tle swoich przyjaciół, bo łóżeczko ją parzy i drze się w nim przeokropnie. Mąż jako dżentelmen (paniom trzeba dogadzać) kupił jej „dzieciowy” materac, żeby na nim bezpiecznie spała, ale on też jest dla niej „bleeee”. Ostatecznie wywnioskowaliśmy, że foch jest nie na rzeczy materialne, ale na to, że mała ma spać sama – woli z nami…

CZAPKI, SPINKI, OPASKI – nie rozumiem czemu dzieci każdy ozdobnik na głowie traktują jak swojego wroga? Wczoraj nawet ogłosiłyśmy z mamami w piaskownicy konkurs – który szkrab najszybciej pozbędzie się swojej czapki albo towarzysza harców. Moja córka była druga – nie wiem czy się chwalić czy raczej smucić… No nie lubi mieć czegokolwiek na „łepetynce” z wyjątkiem włosków – pełna natura. Foch był nawet na gumeczki z biedronkami od ukochanego tatusia. Poczekają te wszystkie gadżety aż panna do nich dorośnie.

JEDZENIE – Lusia lubi papki, Kostek kawałki, Zuzka kapryśna jest i co i raz się przestawia, ale jedno jest pewne – cała trójca preferuje metodę BLW. Bąble jedzą tyle, ile chcą… ile trafi do buzi… Nie ma focha, bo jest ubaw przy tym nieziemski – można gnieść, rozcierać… I tutaj jest dysproporcja nastrojów – pociecha wniebowzięta, mama dumna, że szkrab samodzielny, a tata nabzdyczony, bo on sprząta.

I takie są właśnie dzieci, czasem słońce, czasem deszcz, często „armagedon”. Pani albo pan foch rządzą nami, jakby się urodzili gwiazdami. Dni przy „dzieciorkach” stają się krótsze, noce nieprzespane i dłuższe, portfel nieco chudszy, smutna przeszłość do wymazania, a przyszłość do wypatrywania.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

CommentLuv badge