Pomysły na zabawy dla dzieci w domu

Dawniej pisałam o zabawach z 3-miesięcznym niemowlakiem, który aktualnie ma już… skończone 13 miesięcy 😉 Tym razem chcę jednak o zabawach z przedszkolakiem, ponieważ córcia niedługo skończy 5 lat i w zasadzie wymienione tu pomysły stosujemy od ponad roku.

Zacznę od tego, że jeśli nie mamy sprecyzowanego, co chcemy robić, wyciągamy nasze magiczne pudełko z karteczkami, na których mamy zapisane różnego rodzaju zabawy. Na każdej z nich (a jest ich zazwyczaj ok. 5-7) zapisany jest inny pomysł wyłoniony spośród tych zgłoszonych wcześniej przez Emilkę. Karteczki są złożone w losy, aby nie było od razu wiadomo, co jest na nich napisane. Córcia losuje zabawę i przeznaczamy na nią ok. 15 minut, aby wybrać kolejny los i tak w kółko. Jak trafi się los z pomysłem, który już nam się znudził, wymyślamy kolejne 😉

Oto pomysły na zabawy dla dzieci w wieku przedszkolnym, które zazwyczaj mamy zapisane i w które można się bawić w domu:

  • kartonik niespodzianka – dawno temu w jednym z telewizyjnych programów dla dzieci pokazywano zabawę polegającą na tym, że chowa się różne rzeczy w kartoniku, w którym jest otwór na rękę (przysłonięty ściereczką), a dziecko ma poznać je po dotyku. To samo odtwarzamy w domu, przy czym na zmianę zgaduje Emilka i ja. Kartonik jest zazwyczaj dość mały, więc mieszczą się w nim drobne zabawki takie jak Furbisiątko, biżuteria, piłki albo figurki z jajka niespodzianki;
  • kolorowanki – niby nic nowego, ale skoro mamy już zarezerwowany czas dla siebie (tj. kiedy synek jest z tatusiem ;), możemy wtedy wspólnie usiąść i pokolorować wybrany przez Emilkę obrazek. Najlepiej, jeśli jest to kolorowanka z jej ulubionymi postaciami z bajek, np. krótko po tym, jak obejrzała w kinie bajeczkę „W głowie się nie mieści„, kolorowałyśmy rysunki z tej serii;
  • zabawa w chowanego – to jej ulubiona 😉 zaraz obok berka, mimo że wciąż przypominam, aby nie biegać po domu tylko wyjść na ogród. Moje najciekawsze miejsce, w którym córcia nie może mnie znaleźć, to schody w połowie wysokości. Akurat w tym miejscu jest zakręt, więc Emilka mnie nie widzi kręcąc się w okolicy. Zdarza mi się, że kiedy ona sprawdzi wszystkie miejsca na parterze, ja migusiem lecę do wiatrołapu, aby schować się w… dużej szafie z drzwiami przesuwnymi. Tam jednak zagląda częściej, niż na schody, więc w tym miejscu bez problemu mnie odnajduje;
  • zabawa w kolory – ta zabawa pomaga Emilce przyswoić kolory i to zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Sama wybiera, w jakim języku chce się bawić, a cała zabawa polega na turlaniu piłki po podłodze i jednoczesnym mówieniu na głos nazwy koloru. Czerwonego nie można łapać, bo jest gorący, a wszystkie pozostałe można. W przypadku wersji polskojęzycznej, często łączymy kolory, np. czarno-czerwony albo pomarańczowo-fioletowy itp. Inna wersja zabawy w kolory, w którą bawiłyśmy się prawie rok temu, miała za zadanie utrwalić polskie nazwy kolorów, dlatego polegała na zbieraniu punktów (do wymiany na coś słodkiego) za dobrze odgadnięte kolory. Prosiłam np. o wskazanie rzeczy w pokoju w wybranym przeze mnie kolorze;
  • bajki w TV lub gra na tablecie – zapewne część z Was uzna, że to mało wychowawcze podejście, aby zapełniać dziecku czas w ten sposób. Ale akurat na te losy liczę wtedy, kiedy zmęczą mnie inne zabawy i potrzebuję chwili na odpoczynek 😉 dlatego też dopisałam je w losach;
  • wygłupy – to zwariowana zabawa polegająca na przytulaniu, gilgotaniu i innych wygłupach – co kto lubi 😉
  • pluszakowe przedszkole – jak łatwo można się domyślić, bawimy się w przedszkole z udziałem pluszaków, których Emilka zebrała już sporą kolekcję 😉 Sadzamy pluszaki w kółeczku i pytamy, jak im minął dzień i co chcą porobić, pytamy kto chce leżakować (mamy kilka małych pluszaków), a kto woli się bawić. Można przy tym włączyć muzykę (np. Akademię Pana Kleksa z jego „dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma barrrdzo ostre kły…„) i potańczyć, albo pobawić się w chowanego. W drugim przypadku córcia zamyka oczy, podczas gdy ja próbuję szybko rzucić gdzieś pluszaka albo przykryć go czymś, aby jego znalezienie nie było tak łatwe. Modyfikacją tej zabawy jest gra w ciepło/zimno, czyli wskazywanie jej, czy jest blisko celu, czy też się od niego oddala;
  • zabawa w lekarza – które dziecko nie ma w domu zestawu lekarza? 😉 Wykorzystujemy go do zabawy, podczas której na zmianę ja i Emilka jesteśmy pacjentkami i skarżymy się na to, co nam dolega. Możemy zmierzyć ciśnienie, zrobić zastrzyk albo przepisać lekarstwa. Podstawą jest oczywiście zmierzenie temperatury 😉

Tego typu zabaw może być znacznie więcej w zależności od zainteresowań dziecka. Jak już wcześniej wspomniałam, część losów można wymieniać, kiedy znudzą się dziecku. Oprócz losowania zabaw, mamy stałe rytuały wieczorne, mimo że rzadko zdarza mi się ją usypiać (w tym samym czasie usypiam synka). Są to:

  • zgadywanki – na zmianę zadajemy sobie pytania, które najczęściej dotyczą tego, co lubi nasza rodzinka, np. co lubi jeść Emilka, co ja, co tatuś, a co brat. Dawniej pytania dotyczyły innych tematów i co jakiś czas je zmieniamy;
  • wymyślanie bajek – to jest to, co obie lubimy najbardziej, a jest to opowiadanie wymyślonych przeze mnie bajek. Ich zasada jest jedna – muszą łączyć elementy popularnych bajek z prawdziwymi zdarzeniami z życia Emilki. Jednym z takich przykładów jest sytuacja, w której w jednym z Centrów Handlowych w naszym mieście była wystawa dinozaurów. Kilku z nich córcia się bała, ale 2 bardzo jej się spodobały i dlatego też 1 z nich był bohaterem kilku odcinków naszych bajek. W jednym z nich połączyłam historię wyjścia na sanki z przyjaciółką Emilki i jej mamą, wraz z obecnością dinozaura, którego dziewczyny spotkały na górce. Skończyło się na tym, że dinuś pomagał im wskoczyć na grzbiet, a one mogły po nim zjechać tak jak z górki. To, co podoba mi się w tym pomyśle jeszcze bardziej, to że czasem udaje mi się namówić Emilkę do tego, aby odpowiedziała mi tę samą bajkę, ponieważ zaczyna tak samo jak ja, ale potem widać u niej kreatywność, ponieważ zaczyna wymyślać zupełnie inne zakończenie.

Mimo że tego typu zabawy z dzieckiem nie muszą zajmować dużo czasu, często w natłoku codziennych obowiązków zapomina się o nich, albo przekłada je na później. Zdaniem pewnej psycholog, z którą kiedyś rozmawiałam wynika, że dziecku wystarczy nawet 20 minut dziennie z rodzicem pod warunkiem, że jest to czas w 100% poświęcony wyłącznie jemu, a nie zabawa z córcią przy okazji pilnowania czy karmienia młodszego synka. Jej zdaniem trzeba się wtedy bawić się na zasadach ustalonych przez dziecko, aby przynajmniej przez ten krótki okres robić dokładnie to, czego nasza pociecha sobie życzy. Sama jednak mam nieco inne podejście i staram się pokazywać córeczce, że druga osoba niekoniecznie musi chcieć bawić się dokładnie w ten sam sposób, który jest przez nią ustalony (np. jak układać klocki lego albo kto pokoloruje dany fragment kolorowanki), aby uczyła się szukania kompromisów pomiędzy tym, co ona może chcieć, a czego będą chciały dzieci np. z przedszkola. Z czasem też różnie bywa, jednak ewidentnie widać zależność pomiędzy czasem poświęconym dla dziecka a jego nastrojem w ciągu całego dnia 😉 Poza tym, im więcej takich zabaw, tym większą widać u niej kreatywność nawet w samodzielnych grach.

A jakie Wy macie pomysły na zabawy dla Waszych dzieci? Niekoniecznie w domu – mogą być też w ogrodzie.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.