Podbijamy Świat, czyli czy da się podróżować z dzieckiem?

Miałam plan być wyluzowaną i aktywną matką. Pakować graty, brać dziecko pod pachę i gnać gdzie nam się zachce. Nad morze, pod namiot, na wieczorne spacery, za granicę itp. Życie zweryfikowało trochę moje plany. Może moje dziecko jest za bardzo wymagające, a może to ja jestem przewrażliwiona. Może trochę tego i trochę tego. W każdym bądź razie nic nam z tego nie wyszło. Wyluzowanie jako tako wyszło, ale z aktywnością totalnie na bakier.

Mimo to każdy dzień wygląda u nas inaczej. Nie mamy stałego planu, nie mamy stałych godzin. Nie jemy i nie śpimy z zegarkiem. Niby jest teoria, że jak dziecko ma ustalony plan dnia to jest spokojniejsze i wie czego ma się spodziewać. U nas jest tak, że ani ja się niczego nie spodziewam po moim dziecku ani ono po swojej matce. Niezbadany jest harmonogram dnia. Wyjątki stanowią wieczory.

Spanie dzienne to u nas dramat. Też tak macie? Niby dzieć zmęczony, a jednak nie chce się położyć ani na chwilę? Snuje się po domu, potyka o klocki, płacze. Ty coraz bardziej rozdrażniona, bo przecież wiesz, że problem rozwiązałby się gdyby smyk poleżał chociaż przez minutę, ale nie…. On nie ma zamiaru. I gdzie tu luz? Gdzie tu oaza spokoju? W końcu padł, po jakiś 3 godzinach od pierwszych oznak zmęczenia. Teraz chodzisz na palcach, żeby tego małego gnojka nie obudzić. W końcu należy mu się choć trochę snu. Planowałaś na ten dzień coś innego, ale w końcu sen Twojego dziecka to jednak ważniejsza sprawa bo to samo zdrowie. A co najlepsze? Nie wiesz czy pośpi 20 minut, czy 2 godziny. Jak pies szczeknie to może wyjdzie i 5 minut. I weź tu coś zaplanuj.

Problemu może by nie było gdyby ten uparciuch spał w wózku. Wtedy świat stoi przed nami otworem. Ale też nieeee…. Będzie jęczał, płakał, marudził, darł się ze zmęczenia, a i tak nie padnie. A ja nie należę do osób, postępujących według zasady „zostaw, niech się wypłacze”. Wolę mu takich stresów oszczędzić, a co za tym idzie – świata nie podbijamy.

No dobrze. Wózek nie, to może podróż samochodem? Żeby to było takie proste. Owszem jak zaśnie, pośpi trochę, ale jak już się obudzi to nuuudy takie, że nie idzie jechać. Dramat, lament, uszy więdną. Więc w związku z jeżdżeniem w dłuższe trasy to matka ma traumę.

Wieczorne spacerki też odpadają, ale to już trochę nasza sprawka. Znaczy dorosłych. Od maleńkości wprowadziliśmy młodemu stałe godziny kąpieli i zasypiania i jakoś strasznie sztywno się tego trzymamy. Może z tego tytułu, że wieczory chcemy dla siebie, a może dlatego że drzemka w wózku i tak nie wyjdzie, a może dlatego że ciut jesteśmy leniwi i po bataliach dnia wolimy posiedzieć w spokoju z piwkiem (oczywiście bezalkoholowym) w ręku.

Kusi jeszcze wyjazd pod namiot, ale czy ktoś da mi gwarancję, że ten mój śpiący jak zając syn nie obudzi się przy każdych głośniejszych rozmowach zagubionych turystów na polu namiotowym?

Świata zatem nie podbijamy. Kokosimy się w domu, robimy wypady na place zabaw i znajomych. Może jak mój ukochany smyk zamiast płakać powie mi o co chodzi a ja lepiej zrozumiem jego potrzeby uda nam się ruszyć dalej. Albo jak matka nabierze więcej odwagi i wyluzuje się jeszcze bardziej.

Na tym profilu publikujemy artykuły nadesłane przez czytelników naszego bloga.

komentarzy 9

  1. Aneczka -  18 sierpnia 2015 - 23:06

    Podejrzewam, że problemy z drzemką w ciągu dnia są spowodowane brakiem regularności. Może dlatego Maluszek uparcie nie chce się położyć:) A może po prostu taka jego uroda i już? 😉
    Tak czy siak- głowa do góry! Na podbijanie świata macie jeszcze mnóstwo czasu 😉

  2. Myszasza -  19 sierpnia 2015 - 01:18

    Stawiam, że jednak taka uroda małego gadzia 😉

  3. JotEm -  19 sierpnia 2015 - 11:18

    Hmm, możliwe, że „taka uroda”, ja natomiast z mojego doświadczenia wiem, że jeśli jest ta regularność to lepiej z tym spaniem. Tzn przynajmniej u nas 🙂 Ale rozumiem Twoje podejście i absolutnie nie chcę tutaj radzić, bo zapewne nie to oczekujesz w komentarzach :). Skoro tak Wam dobrze, to po co to teraz zmieniać 🙂

  4. Agnieszka -  20 sierpnia 2015 - 21:41

    Jestem odwrotną matką, wszystko u mnie musi być regularnie „jak w zegarku”:) A i tak powiem szczerze ze moje dzieciaki nie śpią dobrze w dzień. Mojej sąsiadki dzieci które nie są kładzione regularnie, jak chcą to się położą a jak nie to nie, śpią więcej od moich, chociaż są w tym samym wieku. Tak wychodzi na to że wszystko zależy od charakterku maluchów, taka uroda:)

  5. Beata -  22 sierpnia 2015 - 12:34

    Moja córa zasypiała regularnie około 15 w czasie jedzenia (najpierw przy piersi, później przy butelce) i spała zwykle około 1,5 godziny. Ten czas zwykle poświęcałam raczej cichym zajęciom: czytanie, ewentualnie muzyka na słuchawkach). Sielanka trwała do czasu, gdy do mieszkania obok wprowadzili się nowi lokatorzy i regularnie około 15 :15 zaczynały się prace remontowe. Oczywiście wtedy ze spania nici i do wieczora marudzenie. Na trzeci dzień nie wytrzymałam, wściekła i sfrustrowana poleciałam do nowej sąsiadki z pretensjami, czy musi stukać i wiercić akurat wtedy, gdy moje dziecko śpi! Musiałam wyglądać na lekko niezrównoważoną, ale tak czasem bywa przy małym dziecku:) Doszłyśmy na szczęście do porozumienia: ja trochę wcześniej kładłam małą spać, a ona godzinę później zaczynała głośne prace remontowe.

  6. Marta -  26 sierpnia 2015 - 09:47

    Hmm, remont… coś o tym wiem. Synuś co prawda teraz uciął sobie drzemkę, ale obawiam się, że szybko ją skończy przez roboty u sąsiada. Zaczęły się wczoraj i Robert miał wtedy kiepski humorek. Ale obiecali dzisiaj skończyć, więc tym się pocieszam 😉

  7. Milena -  31 sierpnia 2015 - 14:56

    Moje dziecko jest bardzo wrażliwe na wszelkie odgłosy. Wystarczy, że za oknem ktoś krzyknie, przejedzie tramwaj, ktoś zatrąbi… i mała już nie śpi. Mam to nieszczeście, że mieszkam w centrum miasta (przy dość ruchliwej ulicy). Jedynym pocieszeniem jest fakt, że po takim przebudzeniu mała chwilę pomarudzi i zasypia ponownie.

  8. Myszasza -  31 sierpnia 2015 - 21:57

    Dziewczyny z tym przebudzaniem na każdy hałas jest niezły patent. Nie zauważyłyście, że dzieci budzi nagły wyrózniąjący się z tła hałas? No może w przypadku remontu to trochę hała, ale trzeba zrobić dziecku jednolite tło. Na przykład wyłączyć radio na odpowiednim poziomie głośności. Na mojego smoka to działa. Jak zaśnie przy takim poziomie hałasu to reszta jest maskowana.

  9. selenan -  1 września 2015 - 07:58

    U nas też nie ma stałych rytmów, czyli każdy dzień to niespodzianka 😉

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.