Piotruś i Adaś

– Piotruś ma już prawie 2 lata, może czas pomyśleć o rodzeństwie? Jakby się udało, byłaby niewielka różnica wieku, a to na pewno korzystnie by na niego wpłynęło… Takie słowa usłyszał ode mnie mąż Paweł w sierpniu 2013 roku. We wrześniu byłam już ciąży.

Czekasz, odliczasz tygodnie, dni, pokazujesz brzuch swemu pierwszemu dziecku tłumacząc, że jest tam jego braciszek lub siostrzyczka, za jakiś czas potwierdzasz, że jest to braciszek. Są uściski, buziaki… W rodzinie panuje radość, choć jednocześnie zawsze znajda się osoby z cyklu „lepiej wiedzące”, które ucinając na chwilę tę radość, powiedzą „Oj, to chyba za wcześnie, zobaczysz, będzie ciężko” – taaaa, nie ma to jak wsparcie.

Każdego dnia wyobrażasz sobie jak to będzie z dwójką małych dzieci, układasz plan, zastanawiasz się… Czy zabrać starsze dziecko ze żłobka? Czy jeśli je tam zostawię, nie będzie się czuło odrzucone? A gdy będę od początku z dwójką to czy sobie poradzę? I znowu: „Daj spokój, niech Piotrek chodzi do żłobka, przecież bardzo to lubi, rozwija się tam, a ty w domu nie będziesz mogła mu poświęcić tyle czasu co zwykle”, a także „No pewnie, że go zabierz. A co to za problem być na raz z dwójką dzieci. Jesteś matka, poradzisz sobie. Jeszcze jest Paweł” To nic, że pracuje na dwa etaty i haruje jak wół, ale przecież jest.

Kogo posłuchać? Jak postąpić? Decyzja: Piotruś zostaje w żłobku, ale przez pierwsze 2 tygodnie życia Adasia będzie z nami w domu.

Mimo, że już sobie wszystko wymyśliłaś, że zaplanowałaś niemal każdą godzinę dnia (nocy nie, bo przecież w nocy się śpi), życie szybko to weryfikuje i okazuje się, że nagle stałaś się mamusią wyznającą zasadę „Nie trać czasu na planowanie, bo prawdopodobnie według niego nic się nie stanie”.

Zderzenie z rzeczywistością:

– „Zobacz Piotrusiu, to Twój braciszek, Adaś, ten od mamy z brzuszka”.

– „Mamaaa, ja chcę do mamy!! Teraz weź mnie na ręce! Ja chcę się przytulić! Ja też chcę cycuszka! Ja też chcę smoczka! Nie przytulaj Go!!!

Eeeee, ale jak to?? To nie jest tak, że starszy brat od razu kocha młodszego, przytula go, robi cacy – cacy i przynosi mu pieluchy na zmianę? No przecież tak miało być! Miał się do niego uśmiechać, robić śmieszne minki i dzielić się zabawkami…

A no niestety. W naszym przypadku tak nie było. Nie było przytulania i głaskania. Były za to histerie, krzyki i sceny zazdrości. Kilka awantur dziennie to był nasz standard. Piotruś po prostu za żadne skarby nie chciał Adasia zaakceptować. Wraz z mężem „stawaliśmy na głowie” by sytuacji zaradzić. Próbowaliśmy znajdować czas na poświęcanie większej uwagi starszemu synkowi, tłumaczyliśmy, częściej go przytulaliśmy, częściej też słyszał, że go kochamy. Wszystko na nic… Oczywiście nie było tak cały czas. Zdarzało się, że Piotrek dał Adasiowi zabawkę, pogłaskał go, ale niestety rzadko L. Kiedy już rozważałam udanie się do psychologa dziecięcego z pomocą przyszedł nam żłobek. Piotruś uczęszczał wtedy do żłobka. Teraz natomiast do przedszkola, które mieści się w tej samej placówce co żłobek. Musiałam wrócić do pracy. Zdecydowaliśmy, że Adaś pójdzie do żłobka (tego samego co Piotruś). Od tej pory starszy synek zmienił swój stosunek do brata o 180 stopni. Myślę, że jakoś sobie w tej małej główce, po swojemu poukładał wszystko. Zobaczył, że Adaś także jest jakiś czas poza domem bez mamy. Panie ze żłobka chwalą Piotrusia za to, że bardzo ładnie opiekuje się braciszkiem oraz, że gdy Adaś płacze, może liczyć na oparcie w postaci ramienia braciszka.

Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Kilka dni temu Piotruś sam z siebie przytulił Adasia i powiedział „Bardzo Cię kocham”. Czekałam na to 13 miesięcy i 25 dni, ale opłacało się… Zobaczcie jak to jest… Przechodzisz ciężkie momenty. Kochasz dzieci nad życie, ale nie zmienia to faktu, że nie jest łatwo, wytrzymujesz wszystkie awantury, znosisz krzyki, znajdujesz w sobie pokłady cierpliwości, choć miewasz i chwile zwątpienia, a tu nagle słyszysz jedno zdanie, jedno krótkie zdanie i zapominasz o wszystkich przykrych zdarzeniach. I świat jest piękniejszy. Piotruś ma 3 latka i 7 miesięcy, Adaś ma 14 miesięcy. Kocham ich całym moim sercem. Nigdy nawet przez głowę mi nie przeszła myśl, że było za szybko na drugie dziecko.

komentarzy 5

  1. Marta -  13 sierpnia 2015 - 10:31

    Współczuję. Sama miałam obawy, że u mnie sytuacja będzie wyglądała podobnie, ale na szczęście jest zupełnie odwrotnie. Aczkolwiek czasem denerwuję się na to, że starsza córcia tak potrzebuje kontaktu z braciszkiem, że muszę jej pilnować, bo go zawsze mocno tuli… nawet do tego stopnia, że ten się rozpłacze, bo mu nos przygniata 😉

  2. Agnieszka -  18 sierpnia 2015 - 20:58

    Tak to już jest z tymi naszymi małymi szkrabami, wszystkie chcą aby poświęcać im ciągle czas, słuchać na nie i patrzeć. Są one bardzo kochane lecz nie wiedza ile my rodzice mamy innych zajęć. U nas jest teraz własnie sytuacja jak pisze @Marta trzeba dzieciaczki pilnować bo starsza córka bardzo mocno tuli swojego braciszka, aż nieraz przenosi swój ciężar na niego:) Dziś turlała do niego piłkę to tak mocno że niestety mały się przewrócił. A to tak z miłości wszystko:)

  3. JotEm -  19 sierpnia 2015 - 11:23

    I u nas na szczęście nastały te lepsze czasy. Ale trwało to prawie rok. Ale co by nie mówić, ile by się człowiek nie napłakał, nie złościł, jedno jest pewne: Kocham moich synków całym sercem 🙂

  4. Paweł -  31 sierpnia 2015 - 22:08

    U nas był pierwszy syn. potem przyszła córka na świat. Była zazdrość i jest …. obopólna. Jak zajmujemy się za dużo synem , córka daje znać o sobie i w drugą stronę, starszy syn nadal potrzebuje przytulenia i czułości.
    Ale aż tak mocnej zazdrości nie było. Starszego syna uświadamialiśmy, że będzie miał siostrzyczkę. Ona zaś „na wkupne” przyniosła mu wypasioną karetkę, którą ma do dziś dnia. Ponadto syna prosiliśmy na początku o pomoc – podaj to, przytrzymaj – dziękujemy, bez Ciebie nie poradzilibyśmy sobie – czuł się ważny. I najważniejsza jest rozmowa z dziećmi.

  5. JotEm -  2 września 2015 - 08:54

    Niestety, w naszym przypadku wszystkie te rzeczy, o których pisze Paweł nie zdały egzaminu 🙁 Na szczęście jest już dobrze 🙂

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.