Magiczna granica – skończony roczek dziecka

„Dzisiaj jest ważny dzień
dla Ciebie i Twojej rodziny,
bo nareszcie nadeszły
Twoje Pierwsze Urodziny”

Aaaaaa moje dziecko już nie jest noworodkiem, mało tego – już nie jest niemowlakiem. Sama nie wiem czy lecą mi łzy ze szczęścia czy z żalu, że taki już ten smyk duży i dorosły się wydaje. Nadal mnie potrzebuje, ale coraz bardziej wychodzi z niego natura „Zosi – samosi”. Sam chce pałaszować, wchodzić po schodach, skoczyć na kanapę. Pępowina przecięta i niedługo w świat ruszy…

„W dniu tak wyjątkowego święta
niech radością błyszczą Twe oczęta”

Po skończonych 12 miesiącach brzdąc powinien sam zacząć maszerować. Wiadomo – jedne bardziej wyrywne i kroczą wcześniej, a inne leniwe i nie spieszy się im ze zrobieniem użytku z własnych nóżek. Pan medyk kiedyś mnie poinformował, że latorośl powinna „ruszyć z kopyta” w przedziale od 12 do 15 miesiąca, dlatego ja jeszcze stoicko czekam aż moja dziewczyna zacznie wojażować bez asekuracji.
Wiele maluszków potrafi już na swoim Kinderbalu jakieś „tany, tany” zrobić, zatem pomyślcie przed imprezą o jakiś „Puszkach Okruszkach”, „Jadących misiach” dla młodzieży.
Skoro dzieciaczki coraz bardziej mobilne i nieprzewidywalne, to może czas, żeby wyjąć szczebelki z łóżeczka i pozwolić małolatowi samemu wychodzić? Lepiej zawczasu wybić mu z głowy pomysł wydostania się z niego górą.

„Niech uśmiech na twarzyczce gości,
nie smuć się, miej wiele radości”

W końcu małolat znajduje nową cyfrę na opakowaniu mleka modyfikowanego – 3. Nowy napój, to może i butlę w szafce schować i zaproponować brzdącowi kubek? Mamy, które karmiły pociechy piersią mogą sobie pogratulować tych 12 miesięcy mlecznej drogi i przyznać sobie złoty medal. Ja zaliczam się do tego grona i co prawda orderu sobie nie przydzieliłam, ale w ramach prezentu odświeżyłam trochę garderobę.
Po skończonych 12 wiosnach zapala się zielone światło dla dalszego rozszerzania diety. Żywieniowcy dają przyzwolenie na zaserwowanie milusińskiemu kakao, miodu, orzechów, cytrusów… Ja nikomu w talerz nie zaglądam i nie wnikam w zasady innych rodziców, ale u nas powoli te urozmaicanie jadłospisu szło i stosowałam się do większości reguł prawidłowego i zdrowego prowiantowania.
W tym momencie zazwyczaj szkrab ma już jakieś skromne uzębienie, zatem „szczotka, pasa, kubek, ciepła woda tak się zaczyna zwykła przygoda”. Można nawet na pierwszy przegląd do wyrwizęba pójść.
Pozostając w temacie jedzeniowym, twój maluszek powinien potroić swoją wagę urodzeniową. Moja dama zrealizowała ten cel i to z nadprogramowymi kaloriami. Teraz dzidziole mniej przekąszają, wolniej porastają sadełkiem, bo są ciągle w ruchu i wolą broić.

„Odkrywaj świat z zaciekawieniem,
zamęczaj wszystkich o nim mówieniem”

Wiele roczniaków zaczyna się rozgadywać – „tata, baba, dziadzia”… Ja znajduję się w stanie „ciszy przed burzą” i czatuję na to pryncypialne słowo „mama”. Nie zdziw się jak na twojego Reksia, dzidziol będzie mówił na początku „hau, hau”, a na Klakiera „miau, miau”. Dzieci w tym wieku potrzebują waszego aplauzu, każdy ich sukces powinien być okraszony przez was ogromnymi owacjami i okrzykiem „mamma mia”. Smyk ma wtedy radochę, bo kawał dobrej roboty wykonał, a wy go doceniliście.
Takie 12-miesęczniaki potrafią też pokazać, co chcą i niekoniecznie są to dozwolone rzeczy. Jak nie dasz, to foch, krzyk i lament. A jak groźnie czasem ten ich wystawiony paluszek wygląda…

„Poznawaj nowe dzieciaki,
kochaj wszystkie zwierzaki”

Po roczkowym balecie trzeba też dokonać remanentu w zabawkach. Gryzaki, grzechotki są już „feeee” i czas na pchacze, samochody ze sznurkami, kolejki. Twoja pociecha emocjonuje się na widok innych równolatków, ale do wspólnych figli – migli jeszcze daleko. Małolaty bawią się obok siebie, ale nie ze sobą i każdy z nich ma swoje „garden party”.
Kolejnym przywilejem 12-miesięczniaka jest możliwość odwiedzenia stylisty fryzur. Według zabobonów dopiero teraz można przyciąć wchodzącą w oczy grzywkę. Moja blondyna ma trochę czupryny, ale na pewno do „ostrego cięcia” jej daleko.

„W każdej chwili, zawsze, wszędzie,
niech Ci w życiu dobrze będzie”

Skończony roczek u pociechy to też znak, że nastąpił finał urlopu rodzicielskiego. Nawet nie wiem kiedy to zleciało? Wiele mam wraca do pracy i wtedy dziecko trafia do żłobka albo pod opiekę niani, babci. Nowe to wszystko dla niego i lęk separacyjny niejednokrotnie daje o sobie znać. Ulubiona forma nacieszenia się twoją bytnością to uczepienie się nogi. Krążysz wtedy z taką „kulą” po domu – mięśnie pracują, muskuły się formują i aerobiku nie potrzeba.

Moje słońce właśnie pokazuje paluszkiem na swoje klocki i robi „pa, pa” laptopowi, zatem koniec pisania i czas na zabawę.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

CommentLuv badge