Jak wychować dziecko – złoty środek pilnie poszukiwany :-)

Gdy zbliża się już „ten dzień”, gdy nagle uświadamiasz sobie, że za chwilę nie będziecie tylko parą, a będziecie mieli „towarzysza” na całe życie…planujesz, układasz w głowie różne teorie, a każda myśl o dziecku powoduje, że w kilka sekund stajesz się bardziej odpowiedzialna i dorosła niż dotychczas. Z jednej strony to nawet zabawne. Dziecko jeszcze w brzuchu, a ty już wiesz jak zamierzasz go wychować, jak karmić, jakie czytać bajki, jak ubierać, czego go uczyć. No właśnie, czy na pewno wiesz?

No tak, wiem. Przecież będę robić wszystko co najlepsze i najzdrowsze dla mojego dziecka 🙂 Banał 🙂

Wszystko miało być łatwe i przyjemne. Niczym „zmajstrowanie” synka 😀 Zatem, do roboty. Dziecko jest, więc wychowujemy. Tak…tylko właśnie jak?

Okazuje się, że nie jest to takie proste. Zanim dziecko pojawiło się na świcie, naczytałaś się mądrej literatury. I wiesz, że należy dużo przytulać, karmić piersią, jak najbardziej wskazane jest spanie z dzieckiem w jednym łóżku, brać na ręce, mówić „kocham”, być na każde zawołanie. I już, już chcesz to wszystko wprowadzić w życie, już jesteś w ogródku i prawie witasz się z gąską, gdy nagle słyszysz…

„A ty go tak cały czas na rękach nosisz?”, „Daj spokój. Daj mu mleko modyfikowane, przecież on cały czas chce jeść, bo masz mało pokarmu” (moje ulubione:)), „Jak leży w łóżeczku i płacze to poczekaj, nie pędź tak od razu. Nic mu nie jest” Bla, bla, bla. Przecież gdy noszę na rękach, przychodzę gdy płacze, karmię piersią tak często jak dziecko tego potrzebuje, przytulam, całuję to wszystko sprowadzi się do tego, że synek „wejdzie mi na głowę” i nic nie będę mogła robić, a już o czasie dla siebie będę mogła zapomnieć.

No co za bzdury. Przecież pierwsze chwile, dni, miesiące z dzieckiem, sposób jakie mamy podejście, jak mocno okazujemy miłość, szacunek, jak pokazujemy dziecku, że może na nas liczyć, to wszystko ma ogromny wpływ na to, jakie to dziecko będzie. I może niektórym teraz wyda się to śmieszne, ale tak. Tak właśnie uważam.

Zatem, poza okazywaniem uczuć słownie, gestami czy czynami, jest jeszcze kilka ważnych aspektów w wychowaniu młodego człowieka. Niektórzy rodzice chcąc być „idealni”, zaopatrują się w mądre książki i postępują ze swoją pociechą dokładnie tak jak jest tam napisane – znam takie przypadki. Stałe pory posiłków, spacerów, drzemek. Wszystko fajnie, ale jak nie ma w tym przesady. Bo co, jeśli akurat dziś twoje dziecko nie pójdzie na drzemkę o 11, a o 11:45 lub 12:15. I co teraz? Przecież w książce napisali, że trzeba pilnować stałych pór snu. Matka nie dopilnowała, znaczy, nie poradziła sobie. Zła matka! Analogicznie ze spacerami, posiłkami. Oczywiście, tak się zdarza i jest to zupełnie normalne. Dziecko to człowiek – nie robot. Nie da rady go zaprogramować by działało tak jak „autorka ma na myśli”.

Gdy twoje niemowlę jest coraz starsze i nagle dostrzeżesz, że to nie zawsze jest tak, że jest takie słodkie. Że ma swoje humory, że potrafi zrobić na złość (mowa o dzieciach w wieku ok  2 lat i więcej), a ty właśnie po raz pierwszy podniosłaś głos na latorośl…wpadasz w panikę.

Bo jak tak można? To przecież tylko dziecko. Co ze mnie za wyrodna matka!? Podnieść głos na własne dziecko…wstyd. Ano wstyd, nie powinno się, zgoda. Ale ja uważam, że jednak sporadyczne przypadki można częściowo usprawiedliwić. My, rodzice, także jesteśmy tylko ludźmi. Nam też (tak samo jak dzieciom) zdarza się gorszy dzień czy zwyczajnie brak nam czasem siły czy cierpliwości. Nie usprawiedliwiam tu awantury, ale też nie należy popadać w paranoję. Trzeba po prostu wyciągnąć z tego lekcję. Jest ci przykro, bo nakrzyczałaś na swoje dziecko? To dobrze, prawidłowy odruch. Zatem, uspokój się, porozmawiaj z dzieckiem, postaraj się wytłumaczyć i nie popełniaj tego błędu więcej. Ja w chwili słabości mówię mojemu prawie 4 – latkowi, że mamusi jest przykro, że tak się zachowała, że tak nie powinnam robić, że czasem i dorośli są słabi oraz, że obiecuję poprawę. Wtedy on także mnie przeprasza, przytula i jest git 🙂

Kolejna sprawa…klaps. Przyczyna sporów i niekiedy dość niemiłej wymiany poglądów między rodzicami, np. na różnych forach. Dać klapsa czy nie? Czy traktować to jako bicie/przemoc fizyczną? Przecież to tylko klaps. „Nam też rodzice dawali klapsy i na porządnych ludzi wyrośliśmy”, „Od lekkiego klapsa nic się dziecku nie stanie. To go nie boli”… Pewnie i nie boli, tylko jakoś niektórym ciężko jest zrozumieć, że ta metoda wymierzania kary może być dla dziecka czymś poniżającym i może odbić się to na jego psychice. A to podłoże jest bardzo delikatne i ma wpływ na całe życie. Śmieszne? Nie sądzę.

I jeszcze…dla każdego z nas, nasze dziecko jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Dla nas tak. Ale nie oznacza to, że dla każdego innego człowieka też. Znam rodziców, którzy traktują swoje dzieci jak królewiczów/królewny. Dosłownie. Dziecko ma wmawiane od zawsze, że jest „najpiękniejsze”, „najmądrzejsze”, ma najlepsze i przede wszystkim, najdroższe zabawki, najładniej śpiewa, tańczy i maluje… I co? I jak takie dziecko sobie potem poradzi w szkole? Gdzie okazuje się, że na tym podwórku jest „zwykły”, „normalny”. Że oprócz niego jest w klasie dwudziestu takich najpiękniejszych i najmądrzejszych. Ale jak to? To ja nie jestem wyjątkowy? Nie no, jesteś. Dla swoich rodziców. A tutaj trzeba umieć się dostosować. Takie jest życie.

Jako mama dwóch synów uważam, że najważniejszym aspektem w wychowaniu jest to by umieć pokazać dziecku, że są na świecie rzeczy ważne i ważniejsze. Moim największym marzeniem związanym z życiem moich dzieci jest to (wiadomo, poza tym by byli zdrowi) by byli dobrymi ludźmi. Myślę, że jeśli ktoś ma zdrowie i jest dobrym człowiekiem, poradzi sobie w życiu. Mogę z dumą powiedzieć, że nauczyła mnie tego moja mama (a łatwo nie było – tatuś zginął gdy miałam niespełna 7 lat. A mam jeszcze dwóch braci) i na pewno ja też będę chciała przekazać to moim dzieciom.

JotEmwychowanie

 

komentarzy 6

  1. Marta -  24 sierpnia 2015 - 11:28

    „Jak leży w łóżeczku i płacze to poczekaj, nie pędź tak od razu. Nic mu nie jest”
    Ale czasem to ma sens i warto chwilę poczekać. Synkowi zdarza się przebudzać podczas snu, ale jak dopiero lekko popłakuje, czekam i obserwuję. Zazwyczaj kontynuuje drzemkę 😉

  2. JotEm -  24 sierpnia 2015 - 21:44

    Gdy tylko „powie” coś przez sen dalej śpi, to oczywiście 🙂 Natomiast gdy zaczyna płakać i słyszę, że zanosi się na dłużej to pędzę 🙂

  3. Agnieszka -  25 sierpnia 2015 - 19:58

    Właśnie to jest prawda aby dziecku pokazać rzeczy ważne i ważniejsze, zgodzę się z Tobą, chociaż patrząc na to nasze społeczeństwo to coraz więcej ludzi jest zabieganych za pieniędzmi i nie mają czasu na tłumaczenie dzieciom. Aby wynagrodzić im ich nieobecność to kupują im drogie zabawki i wmawiają iż to oni są super bo mają najlepsze gadżety i ubrania. A tak wcale nie jest. Ja osobiście uważam że dzieci które dostają wszystko co chcą to w dalszym etapie życia będą mieli o wiele trudniej.
    Mi jako matce też zdarza się iż dam klapsa czy krzyknę. Lecz trzeba pokazać małemu dziecku, iż my rodzice także potrafimy się przyznać do winy ze może faktycznie byliśmy mało cierpliwi bo zmęczeni i jest nam przykro. Takie dziecko widzi że nie obarczamy go tylko winą.
    Myślałam kiedyś że wychowanie dziecka to jest łatwiejsza robota, teraz wiem ile to nasi rodzice musieli poświecić czasu na to aby nas wychować na dobrych i rozsądnych ludzi.

  4. Aneczka -  25 sierpnia 2015 - 21:05

    Co prawda jestem dopiero na etapie przygotowań do Ślubu, ale strasznie lubię czytać te „mamine rozterki” 🙂 i coś czuję, że ja też do swojej dzidzi będę „pędzić” gdy tylko zapłacze…:D

  5. Iwona -  26 sierpnia 2015 - 11:45

    Każde dziecko jest inne. Taka mała indywidualność potrzebuje przede wszystkim naszego ciepła. Jeśli będziemy okazywać dziecku szacunek, wskazywać zasady etyczne oraz moralne i sami staniem się wzorem do naśladowania, to na pewno wyrośnie na dobrego i mądrego człowieka. Rady innych są nikomu nie potrzebne. Wszystkie te ciocie i babcie „dobra rada” chcą być najmądrzejsze.

  6. Paweł -  31 sierpnia 2015 - 22:45

    Dokładnie też tak uważamy i przekazujemy dzieciom, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Wiadomo, dla dzieci człowiek zrobi wszystko, ale też jeśli dziecko zauważy, że pozwalamy na zbyt wiele …. przeciąga linę na swoją stronę jeszcze bardziej. Często „tą linę” musimy przeciągać na swoją stronę, aby środek był na środku 😉

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.