Jak pomóc 3-latkowi opanować emocje?

Dorośli ludzie często mają problem z wyrażaniem, nazywaniem i opanowywaniem emocji. Tym bardziej nie możemy wymagać tego od naszych dzieci, które przede wszystkim dopiero uczą się z tymi emocjami żyć. Małe dzieci uczą się, że mają emocje, a rolą rodzica jest ułatwić im wejście w ten świat.

Ekspresyjne dziecko

Jestem szczęśliwą posiadaczką 3-latka. Pięknego, zdrowego, ciekawskiego i bardzo bystrego chłopca, który chłonie każdy szczegół otaczającego go świata niczym gąbka. Przyjmuje wszystko co pozytywne i negatywne i próbuje sobie z tym poradzić na rożne sposoby, nie zawsze zgodne z tym, jak chciałabym, aby sobie radził. Mój syn to dziecko ekspresyjne, jeśli miałabym to ująć w delikatny sposób. Jeśli się cieszy to cieszy się każdym milimetrem swojego 16-kilogramowego ciała. Skacze jak szalony, krzyczy, macha rękoma. Niejednokrotnie nabił sobie w tej całej radości guza. Jeśli jest zły to jest naprawdę zły. Potrafi mnie uderzyć, rzucać zabawkami po całym domu, albo wykrzyczeć, że mnie nie kocha. Kiedy jest smutny, nawet jeśli powód jest pozornie błahy, potrafi zamknąć się w sobie i chlipać pod nosem. Ten mały człowiek naprawdę mocno przeżywa emocje. Czasem tak mocno, że aż trudno to wytrzymać.

„Tak robię, kiedy jestem zła”

Niedawno, gdy bawiliśmy się wspólnie w ogrodzie, znów wpadł w szał, bo coś go rozzłościło. Zaczął płakać, krzyczeć i uderzać mnie pięściami, miałam już dość i wydawało mi się, że jeszcze sekunda i po prostu zostawię go w tym ogrodzie. Wtedy wpadłam na pomysł jak pomóc mu zamienić negatywną energię w coś pożytecznego. Tajemniczym głosem zaproponowałam grę, w której będziemy nazywać i aktorsko odgrywać różne stany, w których jesteśmy w ciągu dnia: smutek, radość, rozbawienie, zaskoczenie, itd. Zainteresowało go to na tyle, że szybko zapomniał o swojej złości, którą zresztą wzięliśmy na warsztat jako pierwszą. Pokazałam mu w karykaturalny sposób za pomocą gestów i mimiki, jak się denerwuję i powiedziałam: „Tak robię kiedy jestem zła”. Syn naśladował moją wersję złości, dużo delikatniejszą od jego standardowych wyczynów w tym stanie. Następnie opowiedziałam mu o zaskoczeniu. Co to jest, kiedy się pojawia (np. wtedy, kiedy nie spodziewamy się, że przyjechał dziadek, a przyjechał albo wtedy kiedy nagle zaczyna padać deszcz choć po chmurach na niebie wcale nie dało się tego przewidzieć) i zaprezentowałam minę, jaką robię, gdy jestem zaskoczona. Kolejna była radość. Potem rozbawienie. Smutek. Wszystko po kolei.

Czy to działa?

Następnym razem, gdy syn się zezłościł, przypomniałam mu w jakim znajduje się stanie. „Skarbie, jesteś teraz zły. Jak robią ludzie gdy są źli?”. Moje małe dziecko z automatu przyjęło mimikę, którą zaobserwowało u mnie podczas naszej wcześniejszej zabawy. „Mamo, a teraz się śmiejemy” – dodało za chwilę.

To nie tak, że 3-latek dzięki jednej zabawie nauczył się panować nad emocjami. Nawet nam, dojrzałym ludziom, jest z nimi ciężko. Ale ważne by wiedział czym one są, kiedy przychodzą i że po tych złych pojawiają się często dobre, a sposobem ich rozładowania mogą być łagodne gesty i mimika.

 

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

CommentLuv badge