Groźna gorączka u dziecka

To było latem, gdy Natalka miała niewiele ponad roczek. Piękny, słoneczny dzień w domku na wsi. Dziecko się bawi, trochę bazgrze kredkami, gdzieś tam szczeknie pies, gdzieś ktoś kosi trawnik, słowem wiejska polska sielanka. Nic nie zapowiadało tego, co się potem wydarzyło.

W trakcie zabawy na dużym łóżku, córcia zaczęła się układać do snu. Trochę za wcześnie jak na nią, ale takie maluchy często jeszcze przysypiają o różnych porach, więc nie wzbudziło to niczyich wątpliwości. Z resztą miała lekki katar, więc mogło ją to delikatnie zmorzyć. Natalka zasnęła, a ja rozłożyłem się na kocu przed domem, relaksując się leniwym popołudniem.

Nagle słyszę krzyk jednego z domowników i wołanie o pomoc. Wbiegam do domu, wpadam do pokoju i widzę straszliwą scenę – moja córka, moja mała Natalka – jej małe ciałko bezwładnie trzęsie się w wyniku drgawek, oczy wywrócone tak, że widać tylko białka, a jej usta sinieją coraz bardziej z każdą chwilą.

Panika, przerażenie, dramat. Nikt nie wie co się dzieje, przecież przed sekundą wszystko było tak, jak trzeba. Przed chwilą się bawiła, turlała, a potem słodko zasypiała. Przed chwilą tu była i się bawiła, a teraz…

Jej ciałko było bardzo ciepłe, musiała dostać straszliwej gorączki. Ale najgorsze to te sine usta i bezdech. Szczęka jej się zacisnęła w wyniku drgawek, a nosek był w dużej mierze zapchany wydzieliną. Zaczęła się dusić. Nie wiedziałem co robić, zupełnie nie miałem pojęcia. Jedyne co mi przyszło do głowy to fakt, że musi zacząć oddychać. Udało mi się trochę na siłę, trochę już szczęśliwie pod koniec drgawek otworzyć jej buzię, aby złapała oddech. Mocno mnie przy tym pogryzła, ale to nie miało żadnego znaczenia – zaczęła oddychać!

Dzwonię po pogotowie, mówię co się dzieje, kobieta na to, że już jadą. Ja pytam co robić, ona na to, żeby obłożyć mokrymi ręcznikami, aby zbić temperaturę i podać leki przeciwgorączkowe. Obłożyli, podali.

Tulę małą istotkę, wyszarpaną przed chwilą z otchłani. Owinięta zimnym, mokrym ręcznikiem po niedługim czasie uśmiecha się do mnie. Szczerzy te swoje kilka ząbków. Kolana mi się uginają, serce wybucha ogromną radością i ulgą.

Przyjechało pogotowie. Zbadali, zmierzyli, zabrali do szpitala. W szpitalu podali leki i kazali zostać.

Okazało się później, po wszystkich badaniach, że przyczyną takiej reakcji była niedojrzałość układu nerwowego dziecka, objawem czego są drgawki, na które cierpią niektóre maluchy podczas wysokiej gorączki. Aktywatorem tych drgawek może być każda choroba, która powoduje gorączkę. W tym przypadku było to zwykła infekcja gardła, którą maluchy przechodzą praktycznie co miesiąc.

Po tym incydencie każda infekcja, katar, czy stan podgorączkowy był sygnałem alarmowym. To, co dla innych było zwykłym przeziębieniem, dla mnie stanowiło spore zagrożenie. Pamiętam wiele bezsennych nocy, gdy obawiałem się, czy z tego kataru nie wykluje się czasem większa choroba, a może i gorączka. Nosek zapchany, szczęka zaciśnięta… Trudne to były dni, naprawdę trudne.

Nieraz niestety te drgawki jeszcze wystąpiły, pomimo stosowania leków zbijających temperaturę, okładów i ogólnego uważania na infekcje. Ale tylko te pierwsze były straszne, potem człowiek się przyzwyczaja, wie jak reagować i na podstawie obserwacji może się przygotować.

Szczęśliwie po ukończeniu pięciu lat ta przypadłość się skończyła. I tak to podobno właśnie jest z reguły. Teraz katar jest tylko katarem, stan podgorączkowy to nie koniec świata, a jeżeli temperatura wzrasta – stosujemy lek, bądź okłady i po prostu mija.

komentarzy: 1

  1. Agnieszka -  21 września 2015 - 20:35

    Oj wiem co to znaczy wysoka gorączka, jedno szczęścicie ze u nas miała taka sytuacja tylko jeden raz. W dzień byliśmy u lekarza który stwierdził objawy grypy. Wieczorem dziecko miało 41 stopni i drgawki. Pojechaliśmy do szpitala gdyż nie mamy daleko. Okazało się że Zuzia ma szkarlatynę i już tak zaawansowaną ze musimy zostać w szpitalu aż do ustąpienia objawów.
    Właśnie inaczej jest jak człowiek jest przygotowany i wie ze ta gorączka możne wystąpić niż szok i już kłopot bo nie wiadomo co się dzieje. Teraz już wiem dlaczego moi rodzice aż tak bardzo się martwili o mnie, moje zdrowie – bo to jest normalny instynkt:)

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.