Dobranoc się z Panią!

Sen to jeden z najlepszych psychotropów oddziałujących na ośrodek szczęścia. Przynajmniej tak jest w przypadku mojego organizmu. Gdy jestem niewyspany bywam rozdrażniony, przedmioty od rana wylatują mi z rąk, nie mogę zebrać myśli i generalnie cały dzień jest do d…y. Jednak gdy się wyśpię, świat wygląda inaczej, jest pięknie i mogę wszystko.

Pojawienie się dziecka w domu powoduje rewolucję w każdym obszarze życia. Wprowadza przede wszystkim zaburzenia snu jako stały element. Rodzice malucha śpią, kiedy dziecko im pozwoli. W zasadzie wszystko robią wtedy, gdy mały, niczego nie świadomy uroczy terrorysta wyda pozwolenie na jakąś czynność. Ale cóż… Kochamy tę małą istotę i często godzimy się na to, żeby dyrygowała naszym trybem życia. Taki etap. Na szczęście dzieci rosną i potem role się obracają. Rodzic przejmuje stery, a przynajmniej dla dobra wszystkich domowników powinien.

Czasy, kiedy moja córcia spała w ciągu dnia minęły dawno temu. Mam wrażenie, że bardzo szybko jej przeszło. Pamiętam, że w przedszkolnych „maluchach” często bardzo marudziła na leżakowaniu. Zawsze śpiewała przed snem, tworzyła własne piosenki. Wieczorem, gdy słyszałem jak śpiewa leżąc w łóżku, była to kwestia kliku minut zanim padnie. Z resztą jeszcze czasem się to zdarza.

Nauka samodzielnego zasypiania to nie lada wyczyn. Dobrze, jeżeli maluch ma swoje łóżeczko od najmłodszych lat. Spanie z rodzicami w łóżku jest fajne do pewnego czasu, zarówno dla dzieci, jak i dla opiekunów. Później staje się problematyczne. Dorośli nie mają czasu dla siebie, a dziecko ma problem z samodzielnym spaniem.

Dlaczego warto?

Po pierwsze docelowo dziecko ma spać samo (no, chyba że planujemy spać z nim aż do osiągnięcia dorosłości), w związku z tym im szybciej będzie miało świadomość, że generalnie śpi w swoim łóżeczku, tym lepiej.

Po drugie rodzice są nie tylko opiekunami dziecka, ale i partnerami, ludźmi darzącymi się nawzajem uczuciem, a to warto pielęgnować we dwoje. Nie zawsze można sobie pozwolić na opiekę osoby trzeciej, tak więc ten czas spędzony wieczorem z partnerem jest bardzo ważny.

Wreszcie kwestia wyspania. Dziecko śpiące samotnie w swoim łóżku i rodzice śpiący w swoim to klucz do sukcesu w tej kwestii. Moja córka okrutnie się rozpycha w nocy, wierci się, wbija swoje małe stopy w brzuch, kolano, oko, usta, przekręca się w poprzek, zrzuca z łóżka – generalnie dramat! Jak śpi sama cierpią jedynie misie, ale taka ich rola. A że wyspanie rzeczą ważną jest, nikogo nie trzeba przekonywać. Jak Natalka dobrze i mocno śpi – budzi się wypoczęta, pełna zapału do działania, radosna i szczęśliwa.

To, co sprawdziło się u mnie, to zestaw kilku rzeczy. Dzięki temu córcia szła spać ok. 19.00 i spała do 7.00. Wstawała wypoczęta, ja również, a dodatkowo miałem czas dla siebie, praktycznie cały wieczór. Składniki sukcesu poniżej.

Dieta. Słodycze, kolorowe soczki, żelki, czekolada – po takiej wałówce dziecko, nawet jeśli bardzo chce i usilnie próbuje, nie da rady zasnąć. To powoduje frustrację i rozdrażnienie zarówno malucha, jak i rodziców. Tak więc jeżeli cukier, to rano. Później nie polecam.

Bodźce. Silne bodźce zarówno u dzieci, jak i dorosłych, powodują, że trudno jest wieczorem zasnąć. Jeżeli szkrab naogląda się kolorowych, głośnych, skaczących i krzyczących bajek, lub będziemy się z nim intensywnie bawić przed samym snem – nici z zaśnięcia. Zmęczy się, ale tak nabodźcowany nie będzie w stanie usnąć. Godzina, dwie przed planowanym snem warto uspokoić malucha, najlepiej za pomocą codziennego rytuału.

Rytuał. Codzienna, uspokajająca kąpiel, przewietrzony pokój, przygaszone światło. To powoduje, że maluch już wie co będzie dalej i można się zdziwić jak szybko się do tego przyzwyczai. U nas świetnie sprawdziła się płyta z muzyką relaksacyjną. Działa do dziś.

Wiadomo, że są odstępstwa. Wizyta u znajomych, urodziny kolegi z przedszkola, imieniny cioci. Jeżeli jednak chaos nie stanie się regułą, będzie pięknie.

komentarzy: 1

  1. Anita -  21 sierpnia 2015 - 14:16

    Niestety większość rodziców, żeby mieć święty spokój bierze malucha do łóżka. Potem jest lament, że dziecko samo nie potrafi zasypiać, że przychodzi do łóżka, a przez to rodzice czują się niekomfortowo i tak naprawdę oddalają się od siebie. Bądźmy asertywni! Warto się przemęczyć, żeby później mieć błogi spokój. Każdy z nas na to zasługuje.

Napisz komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola oznaczone są: *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.